Carpooling, a odpowiedzialność za pasażerów w razie wypadku

Lepszy pasażer na gapę czy za pieniądze? - sprawdź kiedy zapłacisz pasażerowi odszkodowanie.

Szukające tanich przewozów z punktu A do punktu B osoby coraz rzadziej stoją godzinami na drodze, próbując złapać nadarzającą się okazję. Prościej jest bowiem wejść na serwis internetowy, gdzie łatwo i szybko można znaleźć chętnego do wspólnego przejazdu, dzieląc się jedynie kosztami podróży. Są sytuacje, kiedy jednak kierowca może być stratny na takim rozwiązaniu – mowa o odszkodowaniu dla pasażera w przypadku kolizji czy stłuczki na drodze.


Taniej, przyjemniej, czy jednak bezpieczniej?

Jak się okazuje wspólne przejazdy na zasadzie carpoolingu to dzisiaj właściwie zwykła codzienność. Coraz więcej osób wybiera właśnie ten sposób podróżowania, by nie przepłacać na drogich biletach na autokar, samolot czy pociąg. Ne tylko na różnego rodzaju forach czy portalach społecznościowych można znaleźć ogłoszenia typu: „zabiorę dwie osoby Berlin – Warszawa, koszt przejazdu 35 Euro w dwie strony”. Carpooling zatacza tak szerokie kręgi, że funkcjonują nawet specjalne portale internetowe jak blablacar, poświęcone tylko i wyłącznie wspólnym przejazdom. Wystarczy więc, że kierowca się zaloguje, poda koszt, trasę i czas przejazdu, by na jego ogłoszenie w ciągu kilkunastu minut odpowiedziało minimum pięciu użytkowników. Obie strony są więc zadowolone. Pasażer może w tani sposób dostać się do konkretnego celu, a kierowca ma niższe koszty przejazdu i w dodatku nie musi jechać sam. Co jednak, jeśli po drodze zdarzy nam się stłuczka, w której ucierpi pasażer? Jeśli partycypował on w kosztach przejazdu, to kierowca powinien liczyć się z wypłaceniem mu odszkodowania.

Kierowca zawsze zapłaci odszkodowanie?

Teoretycznie można rzec, że każdy pasażer świadomy wszelkich zagrożeń i sytuacji w ruchu drogowym, do samochodu wsiada na własną odpowiedzialność, niezależnie czy jest to złapany po drodze autostop, czy wspólna podróż uzgodniona na zasadzie carpoolingu. W praktyce jednak sytuacja wygląda nieco inaczej i oparta jest o zasadę winy bądź o zasadę ryzyka. Co to oznacza dla kierowcy? Przede wszystkim znaczenie ma fakt, czy pasażer dokłada się do kosztów podróży. Przykładowo: Zygmunt Nowak zabiera po drodze z Wrocławia do Katowic, stojącego na drodze Jana Kowalskiego, nie oczekując za przysługę zapłaty. Po drodze Nowak ma jednak stłuczkę, w której obrażeń doznaje Kowalski. W takim przypadku działa zasada winy czyli odpowiedzialność za winy sprzeczne z prawem. Wszystko więc zależy czy Nowak był sprawcą wypadku, czy również poszkodowanym. Jeśli sąd orzeknie o jego winie, będzie musiał zadośćuczynić poszkodowanemu Kowalskiemu. Jeśli natomiast sprawcą wypadku jest inny kierowca, to wtedy to on będzie odpowiadał za poniesione przez pasażera szkody. Inaczej sytuacja wyglądałaby, jeśli na ten sam kurs Kowalski i Nowak umówiliby się na blablacar, ustalając, że Nowak odbierze Kowalskiego spod domu i zawiezie na miejsce za kwotę 35 złotych. W takim przypadku kierowca będzie odpowiadał za poniesione przez pasażera straty na podstawie zasady ryzyka czyli domniemaniu o winie kierowcy. Zasada ryzyka obejmuje również zdarzenia, na które nie zawsze kierowca będzie miał wpływ, np. zderzenie z sarną, albo karambol na autostradzie. Jedyną opcją, by nie odpowiadać za winę, której się nie popełniło, jest rozprawa w sądzie, na podstawie której kierowca musi  udowodnić, że jest niewinny. Przy zasadzie winy to pasażer musi więc dowieźć winy kierowcy, a przy zasadzie ryzyka, to kierowca musi udowodnić, że jest niewinny.

Odszkodowanie zawsze z OC?

Jeśli jednak do wypadku nie doszło z winy kierowcy, to nie musi się on niczego obawiać. Zarówno w przypadku zasady winy, jak i ryzyka odszkodowanie zostanie wypłacone z obowiązkowej polisy OC kierowcy. Gdyby jednak przez kierowcę zostały złamane przepisy ruchu drogowego bądź udowodniona zostanie mu przez Towarzystwo Ubezpieczeniowe wina, to na podstawie regresu będzie musiał pokryć wszelkie koszty, związane z wcześniejszym wypłaceniem pasażerowi odszkodowania przez TU.

Wspólna podróż jest więc z pewnością dobrym rozwiązaniem dla dwóch stron. Ważne jednak by było nie tylko szybko i tanio, ale przede wszystkim bezpiecznie. Warto pamiętać bowiem, iż zapraszając pasażerów do swojego samochodu niezależnie czy grzecznościowo, czy odpłatnie, jesteśmy również pośrednio odpowiedzialni za ich zdrowie i życie.