Karambol a wypłata odszkodowania  z OC

Według NIK polskie autostrady są bardziej niebezpieczne niż drogi krajowe. To tam najczęściej dochodzi do karambolów, czyli zderzeń kilku aut jednocześnie. Na drogach krajowych wcale jednak nie jest pod tym względem spokojniej i również często dochodzi do karamboli, tyle że na mniejszą skalę. I o ile okoliczności zdarzenia są łatwe do wyjaśnienia, w przypadku kolizji trzech czy pięciu samochodów, to z pewnością nastręczają problemów, jeśli  poszkodowanych jest np. 70 aut, jak to miało miejsce na początku tego roku na autostradzie A4. Te problemy dla poszkodowanego kierowcy oznaczają jedno – zwłokę w wypłacie odszkodowania z OC.


Karambol – wypadek jak każdy inny? 

Większość z nas takie sceny zna tylko z filmów. Rozmawiający przez telefon kierowca, nie zauważa, że jadące przed nim auto gwałtownie zwalnia. W efekcie czego uderza w niego z dużą siłą. Jeśli do tego dochodzą: wzmożony ruch na drodze i kiepskie warunki atmosferyczne, to nieuwaga kierowcy doprowadzi nawet do karambolu na 20 pojazdów. Na autostradzie A1 w kierunku do Łodzi, z powodu gęstej mgły zderzyło się aż 40 samochodów. Nie ulega jednak wątpliwości, że doszło do wypadku, w którym ktoś jest poszkodowanym, a ktoś winnym. I tutaj właśnie okazuje się, że karambol nie jest wcale takim schematycznym wypadkiem, w którym szybko można ustalić winnego i odzyskać pieniądze za poniesione straty. Na wyjaśnienia przyczyn można czekać nawet kilkanaście miesięcy.

Wszystko za sprawą tego, że definicji karambolu nie reguluje również ustawa o obowiązkowych ubezpieczeniach, a każdy wypadek, w którym udział biorą co najmniej trzy pojazdy mechaniczne, zaliczany jest już właśnie do karambolu. I o ile sytuacja będzie prosta, to okoliczności zdarzenia również zostaną szybko wyjaśnione, tak jak np. przy zdarzeniu, do którego doszło w ubiegły piątek w Macewie, na drodze krajowej nr 12, gdzie właścicielka VW Golfa zjechała na drugi pas, wprost pod auto ciężarowe i odbijając się od niego, uderzyła jeszcze kolejny, jadący z tyłu pojazd ciężarowy. Komplikuje się, jednak jeśli karambol jest na kilkadziesiąt pojazdów, a przyczyny i winnych ustala się miesiącami. Tak jest w przypadku karambolu, który powstał w styczniu 2017 roku na obydwóch odcinkach A1. Tam zderzyło się ponad 70 aut i jak podano w lipcu do ogólnej wiadomości, śledztwo i czynności wyjaśniające przedłużono do 27 października br.

Ubezpieczyciel na decyzję o odszkodowaniu ma 30 dni, ale…

W artykule 14 Ustawy o obowiązkowych ubezpieczeniach czytamy: „Zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie w terminie 30 dni, licząc od dnia złożenia przez poszkodowanego lub uprawnionego zawiadomienia o szkodzie. 2. W przypadku, gdyby wyjaśnienie w terminie, o którym mowa w ust. 1, okoliczności niezbędnych do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wysokości odszkodowania okazało się niemożliwe, odszkodowanie wypłaca się w terminie 14 dni od dnia, w którym przy zachowaniu należytej staranności wyjaśnienie tych okoliczności było możliwe, nie później jednak niż w terminie 90 dni od dnia złożenia zawiadomienia o szkodzie, chyba że ustalenie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wysokości odszkodowania zależy od toczącego się postępowania karnego lub cywilnego. W terminie, o którym mowa w ust. 1, zakład ubezpieczeń zawiadamia na piśmie uprawnionego o przyczynach niemożności zaspokojenia jego roszczeń w całości lub w części, jak również o przypuszczalnym terminie zajęcia ostatecznego stanowiska względem roszczeń uprawnionego, a także wypłaca bezsporną część odszkodowania”.

Teoretycznie więc poszkodowany w karambolu kierowca, powinien uzyskać odszkodowanie w ciągu 30 dni, a najpóźniej w przeciągu 90, jeśli zakład informuje wcześniej o ewentualnych przeszkodach. W praktyce jednak właśnie takie toczące się postępowanie prokuratury i policji, jak w przypadku łódzkiego karambolu jest podstawą do zawieszenia procedury odszkodowawczej. Tak długo, jak prokuratura ustala winnych karambolu, zakład ubezpieczeń może się wstrzymać z wypłatą odszkodowania, ponieważ nie wie, komu się ono prawnie należy. Procedury się wydłużają dodatkowo, jeśli wśród poszkodowanych osób doszło do ofiar śmiertelnych.


Zakończenie działań prokuratury wcale jednak nie musi oznaczać finiszu procesu likwidacji szkody. Tu jest niestety kolejna przeszkoda. Do finału często bowiem dochodzi dopiero na wokandzie sądowej. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Jeśli uderzył w nasz tył samochód ciężarowy, dociskając nas jednocześnie do stojących z przodu innych pojazdów, a od kierowcy ciężarówki odszkodowanie uzyskaliśmy tylko za zniszczony tył, to czujemy się nadal pokrzywdzeni. Wg nas ubezpieczyciel samochodu ciężarowego powinien pokryć również uszkodzenia z przodu, a także pojazdu, stojącego przed nami. Jeśli jednak kierowca ciężarówki się odwoła, uzasadniając, że nie zachowaliśmy właściwej odległości bądź, że warunki na drodze były złe i dlatego dobiliśmy do kolejnego pojazdu, to winę w tej kwestii rozstrzygnie już, jeśli nie policja, to dopiero sąd. W takiej jednak sytuacji ubezpieczyciel powinien pokryć likwidację szkody tyłu samochodu i wstrzymać się jedynie z odszkodowaniem za inne zniszczenia, aż do ogłoszenia wyroku sądowego.

No właśnie, kto jest winien?

Przy mniejszych karambolach ustalenie winnego nie jest problemem. Nawet jeśli nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności, to ustalenia policji nie będą trwać przesadnie długo. Często wystarczy przejrzeć nagranie z kamer miejskiego monitoringu, czy zapoznać się z relacjami naocznych świadków. Kiedy jednak w karambolu poszkodowanych jest więcej niż 10 samochodów, to proste tłumaczenie, iż zawsze ten, co uderzył w tył naszego samochodu, jest winien i z jego OC należy nam się pełne odszkodowanie, zwyczajnie nie będzie wystarczające. Najczęściej bowiem wina rozkłada się na poszczególnych kierowców, ponieważ często dochodzi niezachowanie właściwego odstępu, dozwolonej prędkości, włączenia świateł itp. Ustalenie wszystkich przyczyn, a także, co jest ważne w kwestii odszkodowań stopnia winy, nie będzie więc wcale takie łatwe. Należy więc pamiętać, że standardowo odszkodowanie otrzymamy tylko za szkody wyrządzone z tyłu, niezależnie od tego, czy auto zostanie zniszczone również z przodu.

Dlaczego warto mieć AC?

Na pieniądze z OC możemy czekać, więc bardzo długo, a w pewnych okolicznościach zostaniemy nawet odprawieni z kwitkiem. Autem jednak potrzebujemy się nadal poruszać, a jak widać choćby po łódzkim karambolu, ustalanie przyczyn trwa już dziewięć miesięcy i na ekspertyzę biegłych trzeba jeszcze kolejnych dwa poczekać. Długo. Co więc robić? Mamy dwie alternatywy. Pierwsza jest taka, że robimy zdjęcia uszkodzeń, wysyłamy je z datą powypadkową do ubezpieczyciela i wykonujemy naprawę na własny koszt, a w chwili, kiedy policja uzna naszą szkodę, otrzymamy zwrot na zasadzie regresu. Inną alternatywą jest AC. Tutaj możemy naprawić całe auto i również, jeśli zostanie uznana nasza szkoda, zarówno w pełni, jak i w części, to również możemy ubiegać się o zwrot wypłaconego odszkodowania z AC na zasadzie regresu. Tutaj, jeśli ubezpieczyciel się zdecyduje na taki krok, to również z ubezpieczenia sprawcy może zostać pokryta nadwyżka opłaty AC za zgłoszoną szkodę. Trzeba jednak pamiętać, że rozbieżności między naprawą z AC a wypłaconym odszkodowaniem z OC sprawcy mogą być duże, zwłaszcza jeśli poruszamy się drogim samochodem, a policja ustali, że również częściowo przyczyniliśmy się do winy. Dlatego decyzję i ryzyko musimy podjąć sami.


Zostaje więc zawsze czekać na raport z policji?

Niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że po pierwsze ubezpieczyciel również ma obowiązek, jak w przypadku zwykłej stłuczki, tak też w przypadku karambolu, sprawdzać okoliczności i podejmować właściwe, odrębne działania. Możemy to egzekwować, żądając od ubezpieczyciela podjęcia konkretnych kroków, np. przesłuchania świadków czy dokonania oględzin miejsca wypadku bądź uszkodzonego pojazdu. Ubezpieczyciel oczywiście może zasłonić się koniecznością wykonania profesjonalnych oględzin przez policję, ale w ciągu 30 dni musi pisemnie poinformować o wszystkich wykonanych czynnościach albo wypłacić odszkodowanie.
Kierowcy również sami mogą wspomóc działania, przyspieszające proces likwidacyjny. Wykonanie zdjęć uszkodzeń, czy spisanie relacji świadków również będzie dużym wsparciem.