Kradzież auta z dokumentami? Odszkodowania z tytułu AC nie będzie!

Przed zakupem polisy Autocasco pani Ania z Warszawy skrupulatnie przeanalizowała wszystkie oferty Towarzystw Ubezpieczeniowych na rynku. Przekonana, że ma dobrą polisę w ręku, która chroni ją nawet, gdy pies pogryzie tapicerkę, zdecydowała o zakupie, mimo że cena nie była wcale niska. OWU pani Ania przeczytała szybko i pobieżnie, bo skoro polisa chroni od wszystkich możliwych katastrof i awarii, to czego chcieć więcej? Nie czytając OWU pani Ania nie mogła więc wiedzieć, że w przypadku pozostawionych w schowku auta dokumentów, nie uzyska odszkodowania przy kradzieży. Mimo więc pozornie dobrze zainwestowanych pieniędzy w AC, pani Ania poniosła bardzo duże straty finansowe. Czy istnieje więc polisa, która uwzględni również nasze roztargnienie i zaniedbanie?


Dokumenty zawsze przy sobie?

Prawo jazdy, aktualna polisa OC, jak i dowód rejestracyjny musimy mieć przy sobie, nawet jeśli jedziemy na zakupy do pobliskiego marketu. Samochód nie musi być naszą własnością, ale musimy mieć dokumenty, zezwalające na poruszanie się nim. Dlatego niezależnie czy jest to rutynowa kontrola policyjna czy poważna kolizja drogowa, wszelkie procedury zaczynają się od sprawdzenia ważnych dokumentów. Wielu kierowców, by nie zapominać dowodu rejestracyjnego, wkłada go do schowka w samochodzie.

Nie jest to złe rozwiązanie, do czasu, gdy kierowca opuszcza pojazd, zostawiając w nim owe dokumenty. W razie kradzieży, ubezpieczyciel może uznać to za rażące zaniedbanie i w konsekwencji odmówi wypłaty odszkodowania. Alternatywą jest wożenie ze sobą kopii dokumentów. Jeśli jedziemy do pracy, na zakupy czy z dzieckiem na basen, nie musimy się martwić, że kopię zostawiamy w środku, a w razie kontroli możemy się też takim dokumentem wylegitymować. Jeśli natomiast policjant będzie chciał zobaczyć oryginał, to zawsze ktoś może go dowieźć nam z domu, choć policja też zazwyczaj ma również opcję zweryfikowania wiarygodności przedstawionej kopii. Przy dalszych trasach, a szczególnie przy wyjazdach za granicę, lepiej jest mieć przy sobie oryginał, który zostawimy w hotelu, albo będziemy mieli w podręcznej torbie.

Bez dokumentów nie będzie odszkodowania?

Wypłatę odszkodowania, w przypadku polisy Autocasco, każde Towarzystwo Ubezpieczeniowe reguluje według własnej polityki wewnętrznej. Jednakże w przypadku utraty dokumentów przy kradzieży auta większość Towarzystw jest ze sobą zgodna i sprowadza to do zaniedbania, na skutek którego wypłata odszkodowania jest niemożliwa. W Link4 np. jest mowa jedynie o rażącym niedbalstwie, jednakże nie jest wyszczególnione, że do takiego należy pozostawienie dokumentów w środku pojazdu. Jedynie inny punkt OWU porusza kwestię natychmiastowego zgłoszenia utraty dokumentów. TU Warta kwestię kradzieży pojazdu wraz z dokumentami reguluje już bardziej precyzyjnie i w § 4. 2, znajduje się zapis iż jeśli

„w przypadku pozostawienia bez nadzoru w pojeździe lub w miejscu, do którego mają dostęp osoby nieupoważnione do korzystania z pojazdu, dowodu rejestracyjnego tego pojazdu, klucza, karty lub innego urządzenia służącego do jego otwarcia i/lub uruchomienia“.

Co oznacza, że Warta odszkodowania nam odmówi. Taką samą informację, przeczytamy w ogólnym OWU TU Generali. W § 13, jest napinane:

„W przypadku kradzieży pojazdu, Generali nie ponosi odpowiedzialności, jeżeli szkoda powstała na skutek:

  1. Wejścia sprawcy w posiadanie dokumentów pojazdu, kluczy, sterowników lub kart kodowych za wiedzą Ubezpieczającego lub Osoby przez nich uprawnionej do korzystania z pojazdu;
  2. Utraty dokumentów pojazdu, kluczy, sterowników lub kart kodowych służących do jego otwarcia lub uruchomienia Pojazdu, jeżeli właściciel Pojazdu nie wymienił zamków w Pojeździe lub nie zmienił kodów dostępu do Pojazdu niezwłocznie po ich utracie.

W przypadku kradzieży w wyniku rozboju lub wejścia w posiadanie dokumentów Pojazdu, kluczy, sterowników lub kart kodowych przez osoby nieuprawnione w wyniku przestępstwa,postanowienia ust.1. lub ust. 2. pkt 1) nie mają zastosowania.“

W takim przypadku nie możemy się odwołać po kradzieży że nasze działanie nie było umyślne, ponieważ nie znajomość prawa nie chroni przed jego przestrzeganiem. Ubezpieczyciel zastrzegając sobie w warunkach OWU odstępstwa od wypłaty odszkodowania, nie zataja tego faktu, przed ubezpieczonym.

Kiedy odszkodowanie będzie nam przysługiwało?

Zdarzają się jednak sytuacje, w których do kradzieży auta dojdzie wraz z utratą dokumentów i nie będzie to rażącym zaniedbaniem ze strony właściciela czy kierowcy. Mowa tutaj o wymuszeniu rozbójniczym, w trakcie którego przestępca zmusza nas do oddania pojazdu wraz z dokumentami i kluczykami. W takim przypadku nie ma znaczenia, czy dokumenty są w schowku czy w naszej torbie, ponieważ ubezpieczyciel nie może od nas żądać, że narażając utratę zdrowia lub życia swojego, czy osób bliskich będziemy szczególnie chronić dokumenty czy kluczyki pojazdu. O takim wydarzeniu musimy powiadomić policję, w celu sporządzenia protokołu, na podstawie którego ubezpieczyciel podejmie decyzję o wypłacie odszkodowania.

Zgłoszenie napadu, którego nie było

Oczywiście, jeśli na miejscu zdarzenia nie ma świadków, a my właśnie zorientowaliśmy się, że włamywacz odjechał naszym autem, wraz z pozostawionymi dokumentami w środku, to niekoniecznie warto zaryzykować sfingowaniem rozboju. Towarzystwa bowiem przestrzegają przed takim scenariuszem, dlaczego? Na stronie Warty możemy przeczytać o rażących sankcjach karnych, jeśli dopuścimy się do takiego oszustwa. Jak ryzykowny jest taki plan, przekonał się 28 – latek z okolic Warszawy, który zgłosił, kradzież auta na zasadzie rozboju. Gdy wracał z kolegą z pracy, drogę miało mu zajechać trzech zamaskowanych mężczyzn i grożąc nożem miało zabrać samochód. Policja jednak szybko ustaliła, że do zdarzenia nie doszło. Kodeks Karny za powiadomienie o niepopełnionym przestępstwie przewiduje karę grzywny bądź nawet karę ograniczenia wolności maksymalnie do lat dwóch.

Zapalony silnik, gdy wysiadasz z auta? - brak przesłanek o rozboju?

Przestępcy mają różne metody, by ukraść pojazd, wraz z kluczykami i dokumentami. Jedną z nich jest sposób na tak zwaną butelkę, którą złodziej umieszcza pod naszym kołem. Kiedy ruszamy, słyszymy niepokojący dźwięk i przerażeni biegniemy sprawdzić, co się stało. Jeśli złodziej wykorzystał sytuację i odjechał w tym czasie pozostawionym na chodzie pojazdem, to nie mówimy o rozboju, a znów o rażącym niedbalstwie. Podobna sytuacja ma miejsce, kiedy pozostawiamy włączony silnik i odśnieżamy samochód. Taki przypadek przeżył pan Zdzisław, który włączył silnik i odśnieżał przednią szybę samochodu. Podczas tej czynności podszedł do niego nieznajomy z zapytaniem o drogę. Kiedy pan Zdzisław oddalił się nieco od auta, by wyjaśnić pytającemu trasę, inna osoba wsiadła do pojazdu i szybko odjechała. Pan Zdzisław próbował jeszcze zatrzymać pojazd, łapiąc za jego zderzak, akcja jednak się już nie powiodła, a w tym czasie zniknął również pytający o drogę nieznajomy.

Ubezpieczyciel doszukał się w tej historii rażącego zaniedbania i odmówił wypłaty odszkodowania z Autocasco. Musimy więc w każdej sytuacji zachować pełną ostrożność. Wyłączenie silnika w opisanych wyżej, czy podobnych sytuacjach, to kwestia kilku sekund, które czasem łatwiej stracić niż kilkadziesiąt tysięcy, w przypadku kradzieży pojazdu. Na przeciw szali znajdują się jednak wyroki Sądu Najwyższego, między innymi z 7 stycznia 1997 r. (sygn. akt I CKN 36/96) - brak publikacji, oddalający kasację Towarzystwa Ubezpieczeniowego, w brzmieniu: „Wymagane zabezpieczenia samochodu w sposób przewidziany w jego konstrukcji jako warunek otrzymania odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej w związku z kradzieżą pojazdu dotyczy tylko sytuacji, gdy pojazd został opuszczony - przez kierowcę i przez pasażerów.

Jeżeli zatem doszło do zuchwałej kradzieży samochodu stojącego z kluczykiem w stacyjce, w którym jednak znajdował się pasażer lub kierowca, Towarzystwo Ubezpieczeniowe nie może odmówić wypłaty odszkodowania”. Także Sąd Apelacyjny w Warszawie, uznał iż „oddalenie się od samochodu na niewielką odległość i pozostawienie go otwartego, z kluczykami w stacyjce, mieści się w kategorii sprawowania dozoru osobistego” (sygn. akt I Acr 254/94). Zatem nawet jeśli TU odmówi wypłaty, powołując się na konkretny zapis w OWU, przed Sądem możemy dochodzić, co definiujemy przez rażące zaniedbanie, a co przez rozbój czy zuchwałą kradzież.

Niezależnie jednak od tego czy mamy polisę Autocasco w kieszeni czy nie, warto kierować się zdrowym rozsądkiem. Odrobina przezorności, nigdy nie zaszkodzi, zwłaszcza, że nawet jeśli stracimy kilka minut na lepsze zabezpieczenie pojazdu, kluczyków czy dokumentów, to jest to lepsze niż strata miesięcy na walkę z ubezpieczycielem w sądzie, nie wspominając już o stracie finansowej, jeśli mimo wszystko odszkodowania nie uda nam się odzyskać.