Na polskich drogach wciąż jest niebezpiecznie!

Na tle Europy polskie drogi wciąż wypadają słabo i niebezpiecznie. I trudno być optymistą, patrząc na statystyki policyjne, widząc do ilu wypadków dochodzi rocznie, czy ile osób ginie przez nieuwagę, brawurę czy głupotę innych. Niebezpiecznie jest jednak również z innego powodu. Wciąż wielu kierowców nie wykupuje obowiązkowej polisy OC. O strachu na polskich drogach nie można więc powiedzieć, że ma tylko wielkie oczy.


Spora liczba ofiar śmiertelnych w Polsce

24 stycznia na jednej z wojewódzkich dróg w powiecie gnieźnieńskim, w wyniku poważnej kolizji drogowej, zginął młody kierowca. 23 stycznia na autostradzie A1 koło Swarożyna w wyniku zderzenia się dwóch pojazdów zginął pięcioletni chłopczyk. To są fakty, które przekładają się na niepokojące statystyki, według których na polskich drogach ginie dziennie osiem osób. Bardzo dużo, jeśli zestawić to z najbezpieczniejszą w Europie Szwecją czy Wielką Brytanią. Tam średnia ofiar śmiertelnych wyniosła poniżej 30 rocznie. W Polsce jest to aż 79. Za nami jest tylko Rumunia, Łotwa i Bułgaria. Bezpiecznie jest również w Danii, Belgii, Holandii czy Niemczech, tam średnia ofiar śmiertelnych wynosi poniżej 40. W takich wynikach można by upatrywać ścisłej korelacji między bezpieczeństwem a jakością dróg. Choć z pewnością, fakt, że do wypadku najczęściej dochodzi z winy młodszych i bardziej niedoświadczonych kierowców nie jest tu również bez znaczenia.

Aż 90 tys. kierowców bez ważnej polisy OC

Również w innych krajach, jednak o wiele mniej niż w Polsce, po drogach porusza się kierowców bez ważnej polisy OC. Np. w Niemczech kierowca nie zarejestruje pojazdu bez ważnej polisy OC. Idąc do urzędu, musi mieć więc już podpisaną umowę na ubezpieczenie. W Polsce, choć zarówno policja, jak i UFG dysponują coraz lepszymi narzędziami, by wyłapywać nieuczciwych kierowców, to wciąż wielu nie stosuje się do przepisów prawa drogowego, jeżdżąc bez wykupionej polisy OC.

Szacuje się, że tylko w zeszłym roku nie kupiło jej około 90 000 kierowców. Po kolizji może się wydawać, że problemy z tytułu niewykupionej polisy sprawcy, będzie miał jedynie poszkodowany w wypadku kierowca. Nie może on bowiem liczyć na odszkodowanie z polisy sprawcy, gdyż jej zwyczajnie nie ma. Jednakże w myśl prawa, straty pokryje UFG, a następnie na zasadzie regresu pełnej kwoty całego zadośćuczynienia będzie żądał od sprawcy wypadku. Jeżdżąc więc bez ważnej polisy OC, kierowca w pierwszej kolejności szkodzi sam sobie.

Za szkody powypadkowe odpowiada zawsze sprawca!

Warto sobie uzmysłowić, jak wyglądałaby sytuacja powypadkowa, gdyby kierowcy nie posiadali ważnych polis OC. W kolizji pojazd osoby poszkodowanej jest mocno uszkodzony, a straty wycenione zostają na 7000 złotych. Mniej więcej tyle wyniosła w zeszłym roku średnia wartość OC, dotycząca jednego zdarzenia. Sprawca nie ma OC, a więc te straty musi pokryć z własnej kieszeni. Przy ewidentnej winie, nie warto decydować się na sąd, bo przy przegranej sprawie, dojdą jeszcze koszty całego procesu. Trzeba więc wziąć kredyt, pożyczyć, zrezygnować z upragnionych wakacji albo sprzedać samochód. Szkodę, zgodnie z kc. trzeba, bowiem naprawić albo jej zadośćuczynić.

Jeśli jednak sprawca posiada OC, to jedyne, co mu grozi, to podwyższona stawka polisy OC na kolejny rok. Nawet, jeśli jego polisa kosztowała 1500 złotych, to i tak jest to o wiele mniej, niż musiałby zapłacić za spowodowane szkody. Warto sobie uzmysłowić, że te koszty rosną, jeśli w wypadku ktoś ucierpi, bądź poniesie śmierć. Wtedy nie rozmawiamy o kwocie czterocyfrowej, ale o pięcio, a nawet sześciocyfrowej. I jeśli mamy OC za 1500 złotych, to nasz ubezpieczyciel jest odpowiedzialny pokryć koszty do 6,07 mln Euro na szkody osobowe za jedno zdarzenie drogowe i do 1,22 mln Euro za szkody materialne. Jeśli więc spowodujemy karambol bądź w wypadku ucierpi kilka osób, to również ubezpieczyciel pokryje koszty wypadku. Dopiero, jeśli suma odszkodowania przekroczy ustalone przez Komisję Europejską sumy gwarancyjne, wtedy za pozostałe koszty sprawca odpowiada własnym majątkiem.