Wyłudzenie odszkodowania komunikacyjnego OC, AC - kto jak i kiedy?

Jak wyłudzić skutecznie odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia komunikacyjnego OC, AC? Na stłuczkę, kradzież, tudzież na innego kierowcę - sposobów, jak i powodów wyłudzeń ubezpieczeń komunikacyjnych wciąż jest sporo i niestety według ostatnich statystyk Polacy nadal przodują pod tym względem na tle innych krajów. Co gorsze, wielu oszustów wciąż pozostaje nieuchwytnych, choć jak pokazują liczby z roku na rok firmy ubezpieczeniowe także stosują coraz to lepsze taktyki, by te wyłudzenia skutecznie wykrywać.


Jak wyłudzamy odszkodowanie z ubezpieczenia OC?

Sposobów na to jak wyłudzić pieniądze z kasy ubezpieczyciela jest wiele. Od drobnych sum z OC, kiedy na przykład kierowca po wpływie alkoholu spowodował stłuczkę, za którą TU nie zapłaci, po wysokie odszkodowania, nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych za rzekomą kradzież samochodu, najczęściej wyłudzanych z AC. Wszystko jednak zależy od tego, co kieruje takim delikwentem. Są przypadki, że kierowca np. po zderzeniu ze zwierzęciem (i braku AC) bądź prowadzeniu samochodu po spożyciu alkoholu wie, że nie uzyska ubezpieczenia i wtedy albo prosi, by pasażer czy inny kolega potwierdził, że to on prowadził pojazd bądź umawia się z innym kierowcą na spisanie orzeczenia o wypadku bez wzywania policji. Jeszcze gorszym i trudnym do wykryca sposobem jest jeżdżenie na tak zwaną stłuczkę, czyli celowe spowodowanie kolizji z innym autem tak, aby osoba drugiego samochodu z którym wyłudzacz się zderzył myślała, że to ona wypadek spowodowała. W takich sytuacjach trudniej jest wykryć oszustwo, chyba że np. pijany kierowca przy spowodowaniu wypadku został ranny (np. uderzył głową w szybę) i ekspertyza krwi wykaże, że był pod wpływem alkoholu bądź jeśli rzeczoznawca dopatrzy się nieprawidłowości, w zeznaniach czy odniesionych stratach (inne wgniecenie błotnika itd.).

Niepokojące jest jednak to, że coraz szerzej działają dość dobrze zorganizowane, tak zwane mafie ubezpieczeniowe, które np. sprowadzają kompletnie rozbite auta zza granicy, po czym szukają identycznego auta (marka, model itd.), by przełożyć jedynie tablice rejestracyjne i ubezpieczyć je na dużą sumę. Po krótkim czasie właściciel zgłasza kradzież auta, a firma ubezpieczeniowa ma obowiązek wypłacić odszkodowanie już nie z OC lecz AC. Taki sposób jest już jednak dobrze znany policji, dzięki czemu coraz trudniej jest w ten sposób oszukać firmę ubezpieczeniową. Inni próbują np. sprzedać auto za granicą (najlepiej za wschodnią) i po powrocie do kraju zgłaszają kradzież (trzeba jednak mieć komplet kluczy). Aczkolwiek również w takich przypadkach szybko i skutecznie działa policja. Przy zgłaszaniu kradzieży, zwłaszcza drogich, luksusowych aut ubezpieczyciele bowiem dokładnie sprawdzają, co rzeczywiście mogło się stać z danym samochodem.

Warsztaty też wyłudzają

Okazuje się jednak, że nie tylko sami kierowcy wyłudzają pieniądze z tytułu ubezpieczenia OC, AC od ubezpieczycieli. Co ciekawsze, takie wypadki mogą mieć miejsce nawet bez ich wiedzy czy wręcz świadomości. Mowa tutaj o naprawach bezgotówkowych, kiedy kierowca po zaistniałej stłuczce oddaje auto do warsztatu i pozbywając się wszelkich problemów, również z realizacją spraw formalnych, czeka tylko kiedy samochód będzie gotowy do odbioru. Warsztaty często wykorzystują tutaj niewiedzę i brak kontroli, dopisując do rachunku dodatkowe naprawy czy wymianę rzekomo uszkodzonych części, kasując nadpłatę od Towarzystwa do własnej kieszeni. Im bardziej dany warsztat wie, do jakich granic może się posunąć, tym trudniejsze do wykrycia są tego rodzaju oszustwa. Stąd też coraz częściej Towarzystwa Ubezpieczeniowe skrupulatniej sprawdzają przeprowadzane naprawy bezgotówkowe, bądź preferują przeprowadzanie napraw w partnerskich warsztatach.


Straty dla TU w milionach

Choć z pewnością nadal spory odsetek wyłudzeń i oszustw pozostaje nie wykrytych, to niewątpliwie dużym sukcesem jest to, że tylko w samym 2012 roku Towarzystwom Ubezpieczeniowym udało się zdemaskować aż 8000 wyłudzeń na łączną kwotę 110 milionów złotych. Szacuje się jednak, że strat jest znacznie więcej i można je liczyć nawet w miliardach. Fakt iż z roku na rok udaremnianych jest coraz więc prób wyłudzania pieniędzy od Towarzystw Ubezpieczeniowych, nie jest tylko zasługą stosowania lepszych procedur przez same TU, ale przede wszystkim sukcesem prowadzenia w tym zakresie ścisłej współpracy z policją i prokuraturą. Wciąż jednak największy problem stanowią grupy zorganizowane, ich działania nie są bowiem tak łatwe do wykrycia czy udowodnienia, jak u osób indywidualnych. W tych dwóch przypadkach też w grę wchodzą inne kwoty wyłudzeń. Osoba prywatna, działająca w pojedynkę, najczęściej próbuje wyłudzić mniejsze kwoty i popełnia przy tym więcej błędów. Grupy zorganizowane sięgają już po setki tysięcy, albo nawet miliony i najczęściej są do tego lepiej przygotowane. Nie mniej jednak TU stara się ukrócić te działania, które przecież w dużym stopniu odbijają się przede wszystkim na kieszeni uczciwie płacących ubezpieczenia kierowców.

Okazuje się, że w kwestii wyłudzania pieniędzy np. z OC Polak jest bardzo pomysłowy i cwany zarazem, dlatego Towarzystwa Ubezpieczeniowe zmuszone są stosować coraz to ostrzejsze zasady likwidacji szkód, jak i w wielu przypadkach korzystać z pomocy policji. Nie wszystkich bowiem odstraszają dość poważne konsekwencje wyłudzania odszkodowań z tytułu OC, AC, NNW, za co może grozić nawet kara pozbawienia wolności, dlatego co prawda liczba oszustw nie maleje, rośnie jednak liczba wykryć, co powinno cieszyć zwłaszcza tych bardziej uczciwych, z których kieszeni po części wyrównywane są straty finansowe Towarzystw Ubezpieczeniowych.



Powiązane tematy