Co z anglikami na polskich drogach?

Pewien mieszkaniec Kielc postanowił kilka lat temu przewrócić na prawą stronę niezachwiany dotąd porządek na polskich drogach. Nie mogąc zarejestrować, sprowadzonego z Anglii pojazdu, bez kosztownych i jego zdaniem niczym nieuzasadnionych przeróbek, poskarżył się Unii. W efekcie czego Polska, jak i inne państwa, zrzeszone w UE musiały zezwolić na rejestrację pojazdów z kierownicą i po prawej stronie. I zezwoliły, jednak wciąż rejestracja anglika oznacza dodatkowe koszty. Teraz jednak problem jest poważniejszy, pytanie bowiem, czy nadal po Brexicie będzie można je rejestrować w Polsce.

Właściwie tak naprawdę to trudno oszacować, ile samochodów z kierownicą po prawej stronie zostało zarejestrowanych na terenie Polski. Trudno, ponieważ przy wprowadzaniu danych do bazy CEPiK nie ma osobnej rubryki na informację, po której stronie jest kierownica. MSWiA podaje, że to niewielki odsetek (zaledwie 500 sztuk) w skali całego kraju, te dane mogą być jednak mocno zaniżone. W województwie pomorskim dokonano analizy, ile pojazdów, sprowadzonych z Wielkiej Brytanii, zostało po zmianie przepisów, zarejestrowanych na terenie Polski. Tylko w Gdańsku od 18 sierpnia 2015 roku do połowy lutego 2017 roku zarejestrowano takich pojazdów 253, nieco mniej, ale również sporo, bo 112 w Gdyni. Na podstawie tych danych można więc sądzić, że aut z kierownicą po prawej stronie na terenie Polski porusza się znacznie więcej, niż podaje MSWiA. Co dla tych kierowców i również innych, którzy dopiero planują zakup samochodu na Wyspach oznacza sam Brexit? Tego nie wiadomo, negocjacje bowiem mogą potrwać jeszcze i dwa lata, a w tym czasie na pewno i dla anglików nie będzie żadnych zmian. Nie musi być ich też i później, jeśli bowiem Wielka Brytania pozostanie w Europejskim Obszarze Gospodarczym, to być może nadal będzie opcja rejestrowania pojazdów z kierownicą po prawej stronie.


Jak zarejestrować anglika?

Choć zarówno eksperci rynku motoryzacyjnego, jak i ubezpieczeniowego byli sceptycznie nastawieni do tego pomysłu, to Polska musiała dostosować przepisy do prawa unijnego i od 16 sierpnia 2015 roku zezwoliła na rejestrację pojazdów z kierownicą po prawej stronie, ale po dokonaniu zmian technicznych, dzięki którym pojazd jest dostosowany do ruchu drogowego lewostronnego. Właściciel pojazdu musi więc wymienić wsteczne lusterko czy zewnętrzne światła. Konieczna jest też zmiana prędkościomierza z mil na kilometry. Po dokonanych przeróbkach pojazd musi przejść przegląd techniczny na terenie RP. Koszty rejestracji są natomiast takie same jak dla innych pojazdów, sprowadzonych z Unii Europejskiej. Za dostosowanie pojazdu do lewostronnego ruchu drogowego wydamy między 1000 a 2000 złotych. Jedyne więc, co musimy zrobić to odwiedzić warsztat, a następnie uzyskać zaświadczenie od diagnosty o dopuszczeniu pojazdu do ruchu w Polsce, potem już bez problemu i dodatkowej biurokracji czy kosztów zarejestrujemy anglika w Polsce.

Opłaca się kupić auto na Wyspach?

Ceny samochodów w Anglii lub Niemczech są faktycznie dużo niższe niż w Polsce. Przykładowo aż 8000 złotych możemy zaoszczędzić, sprowadzając 12-letnie BMW z UK. Przy takich oszczędnościach nawet koszt wymiany lusterek czy świateł jest nadal opłacalny. Ceny czasem są nawet dwukrotnie niższe, jak w przypadku VW Passata z 2009 roku, za którego zapłacimy aż 21 000 zł mniej na wyspach niż w Polsce czy w Niemczech. Dla osób, które pracują w Wielkiej Brytanii, zakup auta jest tam dodatkowo korzystny, ponieważ bez straty na przeliczniku walutowym. I choć wcześniej nie było to jednak tak opłacalne, bo przecież zmiana układu kierowniczego z prawej na lewą stronę oznaczała bowiem dość duży wydatek, rzędu nawet 10 000 złotych, to przez pierwszy rok po wprowadzeniu zmian anglików wciąż jeździło stosunkowo niewiele.

Jednakże po ogłoszeniu decyzji władz Wielkiej Brytanii o opuszczeniu UE, chętnych do korzystania z rejestracji pojazdu z kierownicą po prawej stronie przybyło. Nie ma też znaczenia, że przecież warunki zakończenia Brexitu nadal nie są znane, bowiem już dziś widać, jak to wpływa na decyzje mieszkających tam osób. Na przełomie 2016/17 roku liczba anglików na polskich drogach wzrosła i już teraz można wnioskować, że jest to właśnie efekt opuszczających masowo Wyspy Polaków, którzy po powrocie do kraju, również rejestrują auta z kierownicą po prawej stronie. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych szacuje, że do opuszczenia Wysp może być zmuszonych między 120 a 400 tysięcy Polaków, to oznacza, że i liczba anglików może się zwiększyć na naszych drogach.

Cena zakupu niższa, ale OC droższe?

Towarzystwa Ubezpieczeniowe od samego początku sceptycznie podchodziły do pomysłu rejestracji pojazdów z kierownicą po prawej stronie, tłumacząc to zwiększeniem niebezpieczeństwa na drogach, wzrostem wypadków, a tym samym koniecznością wypłacania wyższych odszkodowań. Dlatego, jeśli podczas wyliczania OC dla swojego pojazdu za pośrednictwem porównywarki, podamy, że został on sprowadzony z Europy, to musimy zaznaczyć również, po której stronie jest umieszczona kierownica. Zgodnie z przepisami towarzystwo ubezpieczeniowe nie może odmówić nam sprzedaży polisy OC, również na auto z kierownicą po prawej stronie. Może jednak nas skutecznie do tego zniechęcić, uznając faktycznie takie pojazdy za bardziej wypadkowe. I odbija się to na polityce cenowej. Przykładowo dla Mazdy 5 z 2010 roku 34-letni mieszkaniec województwa śląskiego, posiadający 20% zniżki zapłaciłby za OC 1375 zł w MTU i aż 7468 zł w Link4 czy 8914 zł w Allianz, zaznaczając, że kierownica jest po prawej stronie.

Ten fakt nie ma znaczenia jedynie dla MTU, które taką samą cenę zaoferuje kierowcy ze Śląska również dla Mazdy 5 z kierownicą po lewej stronie. Link4 natomiast zejdzie z ceny aż do 1445 złotych, co oznacza, że przy anglikach cena OC jest aż pięciokrotnie wyższa niż dla auta z kierownicą po lewej stronie. Podobnie jest w Allianz, gdzie ubezpieczenie OC dla standardowo montowanej przekładni układu kierowniczego wyniesie zaledwie 1558 złotych, tutaj cena dla anglika będzie nawet sześciokrotnie wyższa.

Faktycznie taki anglik straszny, jak go malują?

Jeszcze w połowie zeszłego roku MSWiA zapewniało, że nie ma obaw do paniki, ponieważ z udziałem aut z kierownicą po prawej stronie doszło jedynie do 4 wypadków i 83 kolizji, więc faktycznie w zestawieniu z wszystkimi wypadkami, do których rocznie dochodzi na drogach w całej Polsce (około 20 000), wygląda to niegroźnie. Jak podaje jednak TVN24 już tylko w tym roku doszło aż do 18 wypadków z udziałem anglików. Statystyki mogą więc jednak z roku na rok się zmieniać, a jeśli do Polski wróci znaczna część osób wcześniej pracujących na terenie Wysp, to faktycznie na drogach może być już mniej bezpiecznie. Ponadto, jeśli porównamy ilość wypadków do ilości samochodów, to możemy odnieść wrażenie, że jednak obawy co do bezpieczeństwa na drodze są słuszne. Ze statystyk wynika bowiem, że co 737 kierowca samochodu osobowego z kierownicą po lewej stronie powoduje wypadek drogowy, gdzie w przypadku pojazdów z kierownicą montowaną po prawej stronie już co 125 kierowca. Jeśli więc przyjąć, że anglików, podobnie jak w województwie pomorskim rejestrowanych jest coraz więcej w całej Polsce, to trzeba mieć świadomość, że i wypadków na drogach może być więcej.

Ceny kuszą, ale warunki wciąż zniechęcają?

Właściwie można rzec, że wygrana kierowców, chcących rejestrować anglików na terenie całej Unii Europejskiej jest tylko połowiczna, bo choć faktycznie pani Kasia czy pan Tomasz w Urzędzie Gminy nie może odmówić rejestracji takiego pojazdu, to więcej udogodnień potem już nie ma, wręcz przeciwnie. Masz anglika, masz trudności. Chcesz wjechać na parking? Najlepiej z pasażerem, bo parkometry montowane są zawsze po lewej stronie. To samo na autostradzie, gdzie do bramki trzeba wysiąść z pojazdu, by u pani Ani w okienku uiścić stosowną opłatę. Do tego wszystkiego i dla kierowcy takiego pojazdu, poruszanie się w codziennych korkach, choćby na drogach jednojezdniowych jest dużym wyzwaniem. Dlatego być może wielu kusi cena okazyjnej gratki BMW czy Audi w Wielkiej Brytanii, ale przeraża codzienne użytkowanie w zupełnie innych warunkach. To powoduje, że zdaniem ekspertów, nawet jeśli Brexit nie wymusi ponownej zmiany przepisów, to aut z kierownicą po prawej stronie nie będzie zatrważająco wiele, co nie oznacza, że też nie będzie ich wcale.